Archiwum miesiąca: czerwiec 2025

Żyj pięknie Jak czerpać inspirację ze zmian, które przynosi los – Pema Chödrön

O książce

Pozycja ta będzie odpowiednia dla osób, którym nie po drodze z typowo psychologiczną nomenklaturą. Treść wywodzi się z tradycyjnych wschodnich praktyk buddyjskich. Mądrości zaczerpnięte z tego źródła wykorzystywane są obecnie w metodologii radzenia sobie z emocjami poprzez praktykowanie uważności (mindfullness).

Notatki

Pierwsze z zobowiązań dotyczy nie powodowania krzywdy sobie i innym, drugie dotyczy otwarcia swojego serca, umysłu oraz pragnieniem zmniejszenia cierpienia na świecie, a ostatnie to dążenie do przyjęcia świata takim, jaki jest.

Przestajemy unikać cierpienia i otwieramy się na własny ból oraz ból innych. Jak jesteśmy gotowi, to dostrzegamy ból nie jako impuls do ucieczki, ale jako siłę, która może nas przekształcić i wzmacnia nasze współczucie.

Drugie zobowiązanie wiąże się głęboko i nierozerwalnie z tęsknota za przebudzeniem po to, abyśmy mogli pomagać innym osiągnąć to samo, tęsknota za przekraczaniem granic tradycyjnie pojmowanego szczęścia, za uwolnieniem się od uzależnienia od sukcesu i porażki, pochwały i obwiniania. To również zaufanie do naszej wrodzonej umiejętności wychodzenia poza stronniczość, poza uprzedzenia i stereotypowe przekonania oraz otwarcie naszych serc dla wszystkich: tych, których lubimy, tych, których nie lubimy, tych, których nawet nie zauważamy, tych, których być może nigdy nie spotkamy.

Niewątpliwie istnieje rozbieżność między integracyjnym charakterem drugiego zobowiązania a rzeczywistością, w której z pewnością istnieją ludzie trudni do polubienia. Bądź im wdzięczny: oni są twoimi specjalnymi guru, pojawiającymi się w odpowiednim momencie, abyś mógł pozostać uczciwy. To właśnie te osoby, które przysparzają ci najwięcej zmartwień, sprawiają, że widzisz, iż się zamknąłeś, że założyłeś pancerz, że chowasz głowę w piasek.

Celem ścieżki duchowej jest zdjęcie maski.

Technika radzenia sobie z bólem – medytacja uważności polega na skierowaniu całkowitej uwagi na ból i wykonywaniu wdechów i wydechów w bolące miejsca. Wdychaj ból, wydychaj ulgę. Można wdychać to, co myślimy, że czuje sprawca zbrodni – gniew, wściekłość, a wydechem przekazujemy mu dobre samopoczucie, czułość, miłość.

Praktykując bycie obecnym, odchodzimy od kojarzenia odczuwania np. lęku z czymś negatywnym:

„Uznaj to uczucie, poświęć mu całkowitą, życzliwą, serdeczną uwagę, i choćby na kilka sekund zrezygnuj z narracji. To pozwoli ci doświadczyć tego uczucia bezpośrednio, bez interpretacji. Nie karm go koncepcjami lub opiniami na temat tego, czy jest dobre, czy złe. Po prostu bądź obecny w odczuwaniu. W którym miejscu twojego ciała się znajduje? Czy pozostaje takie samo przez długi czas? Czy zmienia się i przekształca?”

Ważne, żeby nie tłumić myśli, one mają przychodzić i odchodzić.

Nawyki tworzą iluzje – symbolizują obietnicę szczęścia i bezpieczeństwa. Nie osądzamy tych pragnień, nie uznajemy ich za złe, dostrzegamy je i pozwalamy im być bez poddawania się działaniu.

Medytacji mogą towarzyszyć trudne wspomnienia, dostrzeżenie ich może być uwalniające, natomiast jeżeli stale do nich wracamy, możemy wpaść w pętlę prowadzącą do traktowania się jak ofiary. Odpuszczanie pozwala na skracanie takich doznań – emocje trwają do 1,5 minuty. Decyzja o nieuciekaniu przed nieświadomymi uczuciami pozwoli na zbliżenie się do nieuświadomionego niepokoju.

Przysięga niezabijania ma większą moc niż samo niezabijanie, ponieważ nie działamy odruchowo gdy tylko pojawi się pragnienie. Zobowiązanie leży u podstaw uwolnienia się od starych nawyków i lęków, bronimy się przed popadnięciem w pogoń za niepotrzebnymi zachciankami, niepotrzebną agresją, niepotrzebną obojętnością.

„Nie wierz we wszystko, co myślisz”

Trzymając się zasad, należy uważać, byśmy nie czuli się dumni i ponad innymi osobami, bo to można uznać za tak szkodliwe, jak ich łamanie.

Przez jeden dzień powstrzymaj się od czegoś, co zwykle robisz aby uciec, aby uniknąć czegoś. Wybierz coś konkretnego, takiego jak objadanie się, spanie na okrągło labo przepracowywanie się, używanie telefonu. Powstrzymując się, negatywne odczucia dalej z nami pozostają. Towarzyszy temu detoksykujący dyskomfort. Powstrzymując się, możemy nawiązać serdeczną relację z uczuciami, jakie w nas pozostają.

Dzielenie się z innymi, zaufanymi osobami jest uwalniające, uczciwie przyznajemy się do swoich nawyków (np. nie mogę przestać kłamać).

Nie ma sposobu na uniknięcie wyrządzania krzywdy.

Wykorzystywanie oddechu jako przedmiotu medytacji wspomaga naturalną zdolność umysły do bycia obecnym. Widzimy tendencję umysłu do wędrowania, rozpraszania się, uciekania do wspomnień. Wtedy oddech pozwala nam powrócić do bazy.

Redagując myśl Steve’a Jobs’a: Świadomość tego, że wkrótce umrę, jest najważniejszym narzędziem, które pomaga dokonywać zasadniczych życiowych wyborów. W obliczu śmierci znikają zewnętrzne oczekiwania, strach przed porażką czy ośmieszeniem. Pozostaje to, co naprawdę ważne, dzięki temu można uniknąć pułapek myślowych polegających na poczuciu, że masz coś do stracenia.

Nie istnieje lista czego nie powinniśmy robić, by uznać swoją osobistą decyzję za złamanie zobowiązania. To jest w naszej odpowiedzialności. Jedynym wyjątkiem jest moment, gdy przestaje nam zależeć na pomaganiu innym, gdy bezrefleksyjnie krzywdzimy dla własnego bezpieczeństwa, gdy jesteśmy obojętni do tego stopnia, że niczym się nie przejmujemy.

Słodycz i surowość życia uzupełniają się na wzajem, jedno daje wizję, a drugie nas uziemia.

W momencie przeżywania trudności, praktykowanie obecności może być najtrudniejsze, jednak najbardziej satysfakcjonujące. Nawet do ciężkich odczuć podchodzimy z zainteresowaniem i troską. Emocje są nietrwałe, mogą też się przekształcać w inne. Uważności też towarzyszy technika pięciu zmysłów.

Jeżeli złamiemy któreś z zobowiązań, przyznajemy to i zaczynamy od nowa.

1. O OCHRONIE ŻYCIA

Świadomy cierpienia powodowanego niszczeniem życia, ślubuję, że nie zabiję żadnej żywej istoty. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby rozwijać nieagresję i współczucie oraz uczyć się ochrony życia.

2. O POSZANOWANIU TEGO, CO NALEŻY DO INNYCH

Świadomy cierpienia powodowanego kradzieżą lub zabieraniem czegokolwiek, co należy do innych, ślubuję nie przyjmować tego, co nie jest mi dane. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby szanować własność innych.

3. O NIEKRZYWDZENIU INNYCH NASZĄ ENERGIĄ SEKSUALNĄ

Świadomy cierpienia powodowanego nierozważną lub agresywną energią seksualną ślubuję być wierny swojemu partnerowi i nie krzywdzić innych swoją energią seksualną. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby być świadomym tego, co szkodzi mnie samemu i innym, oraz aby pielęgnować prawdziwą miłość i szacunek. W cnocie miłości od przynależania. Dążę do tego, by chronić i służyć wszystkim istotom.

4. O NIEKRZYWDZENIU INNYCH NASZĄ ENERGIĄ SEKSUALNĄ

Świadomy cierpienia powodowanego nierozważnymi wypowiedziami ślubuję dbać o rozsądną mowę. Wiedząc, że słowa mogą być źródłem szczęścia lub cierpienia, zrobię wszystko co w mojej mocy, aby nie kłamać, nie plotkować i nie oczerniać, nie używać surowej lub pustej mowy i nie mówić rzeczy, które powodują podział lub nienawiść. Moim celem zawsze jest mówienie prawdy.

5. O OCHRONIE CIAŁA I UMYSŁU

Świadomy cierpienia powodowanego przez alkohol, narkotyki i inne środki odurzające ślubuję nie pić alkoholu i nie używać narkotyków. Zrobię wszystko, co w mojej mocy, aby żyć w sposób, który zwiększy moją wewnętrzną siłę i wytrzymałość, a także otwartośść na wszystkie istoty i na samo życie.

Współuzależnione – Marek Sekielski

O książce

Książka podzielona jest na kilka rozdziałów w formie rozmów z różnymi postaciami. Każda z historii różni się od siebie przedstawiając ciekawy przekrój przypadków i scenariuszy. Warto przeczytać ją chociażby ku przestrodze, ponieważ niestety, ale nadużywanie alkoholu jest często bagatelizowane. W przystępny sposób możemy wejść do świata, który stracił kolory po tym, jak mieszanka nawyków z dobrą zabawą przeradza się w materiał na terapię.

Notatki

Statystycznie 9/10 kobiet biorących udział w programach pomocowych pozostaje w związkach z uzależnionym.

Nikt nie zakochuje się szybciej niż uzależniony toksyk, który nie ma gdzie mieszkać.

Alkoholikowi można pomóc, tylko nie pomagając mu.

Za uczuciami stoi potrzeba.

Picie kasacyjne to inaczej ciąg alkoholowy.

Istnieją komisje wydające nakaz leczenia, krok po kroku po zawnioskowaniu – przychodzi dzielnicowy do domu, robi wywiad, jest też rozmowa z lekarzem czy z terapeutą, a później posiedzenie sądu, żeby wydać nakaz leczenia, w przypadku rozmówczyni proces trwał dwa lata. Sąd również może oddalić wniosek o przymusowe leczenie. Warto wcześniej wyposażyć się w nagrania, notatki. Przykładowa sytuacja przemocowa: żona pyta męża czy kupił majonez, za co dostaje w twarz od męża.

Schemat finansowego współuzależnienia – uzależniony nie pracuje, żyje z zapomogi, to znaczy przepija ją, a za mieszkanie płaci jego rodzina, żeby nie wylądował na ulicy. Często konto jest zajęte przez komornika, o czym nie wie żona, bo wspólne konto nie jest zajęte.

Klasyczny schemat okłamywania bliskich: Powiedziałam, że wrócę za godzinę i wtedy pogadamy. Jak przyszłam, to już go nie było. Części jego rzeczy też. Poczekałam chyba dwa dni i zadzwoniłam do jego cioci do Krakowa. Jego tato już wtedy nie żył, mamie nie chciałam o tym mówić. Ciocia powiedziała, że przyjadą. Przyjechali z nim. Okazało się przy okazji, że od nich też pożyczył pieniądze. Powiedział im, że choruję na raka i potrzebujemy na leczenie. // Przed rozwodem rozmówczyni podpisała rozdzielność majątkową, by odciąć się od długów męża.

Mąż przychodził korzystać z domu pod nieobecność rodziny, dzielnicowy zdziwił się, że ma zakaz, w końcu przychodził tam codziennie. Dodatkowo kobieta wpłacała swoją kwotę spłaty kredytu, a on ją wypłacał. Systemy bankowe nie ułatwiają sprawy, jeżeli współwłaściciel nie ma aktualnie dowodu tożsamości. Policja nie może wymusić na kimś wyrobienia go, ewentualnie wlepią mandat… Zadłużenie sięgało ponad 400 000 pln. Po tym jak mężczyzna zaczął pracować legalnie na stałe, to z wynagrodzenia były ściągane alimenty. U innej współzuależnionej, mąż wziął chwilówkę – pożyczka została udzielona na podstawie historycznych skanów dokumentów tożsamości oraz telefonicznej rozmowy z rzekomą żoną. Ten mężczyzna mieszkał za granicą i nigdy nie lądował w Polsce w obawie o zamknięcie. Żona, co charakterystyczne przy uzależnieniu, obmyśliła za niego plan jak rozwiązać tą sytuację – branie odpowiedzialności za inne osoby. W ten sposób nie pozwalamy nieodpowiedzialnej osobie na doświadczenie konsekwencji własnego zachowania. Towarzyszy temu wstyd za zachowanie męża, który np. leży nieprzytomny na trawniku, cały w moczu. Warto wtedy zadać sobie pytanie czy to co robię pomaga mu zdrowieć. W trudnej sytuacji znalazła się też współuzależniona psycholożka kliniczna, dla której w praktyce też wizja odejścia sprawiała problem. Bała się, że naprawdę będzie musiała stawiać mężowi granice, wyrzucić go z domu. Również typowa jest potrzeba przejmowania ciężaru innych osób na siebie (np. gdy matka pije, to cierpienie małej siostrzyczki jest nie do zniesienia). W przypadku jednej z kobiet schemat był wręcz pokoleniowy:

„Jego rodzina mi mówiła: „Ala, ty mu życie uratowałaś, gdyby nie ty, on by umarł”. Moja mama mówiła: „Jak dobrze, że on ciebie poznał”. A ja myślałam, że taka jest rola kobiety w związku. O moim dziadku mówili, że gdyby nie babcia, taka surowa, toby się zapił na śmierć. O moim tacie, że mama go z biedy wyciągnęła. No i teraz byłam ja. Obrosłam w piórka, że wyciągnęłam go z tego dna. I myślałam, że wiem, co będzie dla niego najlepsze.”

W dodatku na skutek modelowania w dzieciństwie, można tłumaczyć sobie, że tak właśnie wyglądają związki, nie ma ludzi idealnych, że nie znajdzie się kogoś lepszego. Inna osoba była niezwykle nieśmiała w dzieciństwie, w dodatku słyszała, że ma gruby tyłek, żeby nie szła na studia, bo sobie nie poradzi i inne wyzwiska. W efekcie, w późniejszym czasie jakakolwiek uwaga ze strony mężczyzn była na miarę złota i z łatwością zaślepiała i uzależniała od miłości.

Współuzależnieniu towarzyszy przekonanie, że podejmowanie mądrych decyzji za kogoś cokolwiek zmieni. Tak samo wierzy się, że po jednym pobycie na odwyku wszystko magicznie wróci do normy. Ekscytacja najdrobniejszymi pozytywnymi wieściami utrwala tę nadzieję, ale przysłania też rzeczywisty obraz sytuacji, a do prawdziwej zmiany jeszcze długa droga. Występuje również przekonanie, że mąż przestanie np. brać narkotyki, gdy kobieta zajdzie w ciążę. Dodatkowo przymusowe leczenie nie jest skuteczne bez szczerej, wewnętrznej chęci uzależnionego. W innym przypadku leczeni piją w trakcie terapii i zapętlają się w kłamstwie.

Uzależnienie może pojawić się poprzez podbieranie innym osobom leków (np. concerta zawierająca pochodne amfetaminy, przepisywana jest na nadpobudliwość psychoruchową z deficytem uwagi). Oprócz tego legalnie można sięgnąć po acodin sprzedawany bez recepty. Po kilku godzinach lekcyjnych zachowanie nie wskazuje na zażycie substancji.

Dodatkowo wraz z ilością zgłaszania spraw na policję, funkcjonariusze w pewnym momencie zaczynają bagatelizować telefony.

W miarę postępów z dbaniem o siebie powraca się do zajęć, które sprawiają przyjemność, jak spotkania ze znajomymi, wyjścia kulturowych. Zwraca się też większą uwagę na własne zdrowie.

Można zazdrościć innym, że mają syna na medycznych studiach, ale sukcesy nabierają innego charakteru – jest się dumnym, że rodzina jest w komplecie i dąży do zdrowienia.

Można być wysokofunkcjonującym alkoholikiem lub użytkownikiem innych substancji, klasa społeczna nie ma żadnego znaczenia.

Czasem otoczenie jest zdolne do działania (np. szef zawożący pracownika do szpitala psychiatrycznego). Żona słyszy od pielęgniarki, że mężczyzna jest w zagrożeniu życia i jutro ma przyjechać sprawdzić czy przeżyje.

Próby odejścia od partnera również wiążą się z pułapkami – jedna z kobiet uciekała w pracę chcąc uzbierać synowi na mieszkanie, a potem popełnić samobójstwo. Co charakterystyczne przy współuzależnieniu, nie stawiała siebie nie pierwszym miejscu i krążyła wokół spełniania cudzych potrzeb. Próbowała też w ten sposób chronić syna przed wpływem ojca.

https://mojapsychologia.pl/terapie/12,racjonalna_terapia_zachowania.html

Racjonalna Terapia Zachowania (RTZ) jest metodą samopomocy w nurcie behawioralno-poznawczym stworzoną przez Maxie C. Maultsby. Model ABCD Maultsby jest silnie powiązany z ABC Aarona Becka oraz ABCDE Alberta Ellisa. Wszystkie trzy opierają się błędnym kole wywołanym przez irracjonalne interpretacje faktów prowadzące do konsekwencji mentalnych i behawioralnych. Maultsby w przeciwieństwie do dwóch pozostałych autorów rozdziela te dwa rodzaje konsekwencji i wymienia jako osobne etapy błędnego koła.

Podstawowym założeniem Racjonalnej Terapii Zachowania jest twierdzenie, że negatywne odczucia (C – emotional consequences) oraz niekorzystne działania (D – disfunctional behaviour) nie wynikają z faktów (A – activating event), ale z błędnych ich interpretacji (B – beliefs). Wobec tego w celu pozbycia się przykrych, chorobliwych emocji i myśli oraz wypracowania zdrowych zachowań należy przeanalizować osobiste przekonania i zamienić je na racjonalne i prozdrowotne odpowiedniki mające oparcie w faktach.”

Dla postaci tej opowieści terapia nie była skuteczna, kobieta uważa, że pozostanie wydmuszką do końca życia, nie chce podejmować się innych terapii. Dla niektórych uczestników obecność na terapii grupowej to dziwne przeżycie, nie mogą się przełamać. Zdarzają się też przypadki umniejszania swoim problemom, bo to wydaje się mniej istotne np. w porównaniu z ofiarą molestowania.

Syndrom Otella (podejrzewanie zdrady) często współwystępuje z nadużywaniem alkoholu.

Jeżeli alkoholik świetnie manipuluje, to jest w stanie przekonać wszystkich dookoła (włącznie z lekarzami, psychologami), że żona jest winna uzależnieniu. M.in. teksty typu „gdybyś była inna, to bym nie pił”. Innym przykładem może być kobieta w ciąży, która źle ją znosiła, na prośbę o pozmywanie naczyń słyszy w odpowiedzi „kurwa, nie przesadzaj”. Domagają się zbliżeń bezpośrednio po porodzie, co może kończyć się na przyzwoleniach na zdrady podczas regeneracji. Dochodzi również do grożenia próbami samobójczymi. Oprócz tego mogą też stosować szantaż, obwinianie za rzeczy, które magicznie znikały po wyjściu (pieniądze, kluczyki, ubrania, cokolwiek). Jedna z kobiet pracuje w służbie zdrowia i gdy mąż zagroził poderżnięcie sobie gardła, postąpiła zgodnie z procedurą i wezwała policję i karetkę, odpuścił sobie. Innym przykładem jest izolowanie współuzależnionej od pozytywnego wpływu otoczenia – zabranianie spotkań z przyjaciółmi, którzy mogliby zareagować na zasadzie „weź go kopnij w dupę”. Niektórzy również nie wokalizują sytuacji w jakiej są w obawie o wyobrażenie reakcji otoczenia, m.in. kąśliwych komentarzy „sama sobie wzięła ćpuna”.

Objawem czynnego uzależnienia jest porzucenie własnej osobowości i swoich opinii, jak również wpadanie w ciągi innych zajęć – np. obsesja na punkcie siłowni, zdrowego odżywiania, alkoholu, hazardu, znowu siłownia i tak w kółko. Uzależniony kręci się wokół uzależnień, a współuzależniony wokół uzależnionego (Ewa Woydyłło). W przypadku innej osoby, wszystko sprowadzało się do tego, że pewna kobieta została sama z trójką dzieci. Nigdy nie było narracji z perspektywy dzieci, które nie mają już taty. Wirowanie wokół uzależnionego też widać w niecierpliwości podczas wyjść rodzinnych. Kobieta planuje wyjście rodzinne, żeby on nie pił, ale niecierpliwi się podczas nich i musi szybko wrócić, żeby zaspokoić głód.

W pewnym momencie codzienne życie to na zmianę sielanka lub piekło. Przypomniał mi się tu cykl przemocy z jednego z wykładów z psychologii ewolucyjnej.

Współzuzależnione kobiety natomiast są uzależnione od toksycznej relacji. Do przeczytania: Kobiety, które kochają za mocno. Schemat może polegać na powtarzaniu modelowanego wzorca z dzieciństwa, np. odrzucenie przez ojca, później przez partnera. Takie osoby mogą również czuć, że nie zasługują na kogoś bardzo atrakcyjnego.

Wszystko to napędza też silna potrzeba opieki nad kimś i poczucie, że jest się potrzebnym. Alkoholik zawsze kogoś potrzebuje, ale zatraca się w tym własną tożsamość. Potrzeba pilnowania i kontroli również ma tu zastosowanie.

Ponadto pracownicy socjalni ostrzegają, że eskalacja do rękoczynów jest kwestią czasu. Gdy ktoś zaakceptuje oferowaną pomoc, udzielają instrukcji w jaki sposób ewakuować się z domu: kiedy wynosić dokumenty, jak znaleźć nowe lokum, pracownicy też pomagają, jeżeli nie uda się samemu znaleźć. Innym przykładem była porada od prawnika, by zmienić zamek we wspólnym mieszkaniu po tym, jak mąż zaczął mieszkać w rowerowni. Sprawa przeciągałaby się pięć lat, zanim mąż by ją wygrał.

Kobiety współuzależnione często opowiadają o swoich trudnych doświadczeniach z uśmiechem na twarzy, jednak w bezruchu, zamrożeniu, przy zamkniętej postawie ciała. Również przypomina mi to jeden z wykładów, na którym wspomniano o szerokim uśmiechu ofiar gwałtów oraz nawiązanie do małp, które szczerzą się maskując potworne przerażenie.

Niektórzy tylko pod wpływem alkoholu prawią komplementy, na trzeźwo tylko krytykują, nie da się z nimi żyć… – dupościśk na trzeźwo, rozluźnienie spięcia po napiciu się.

Okres po skutecznej terapii może być trudny dla współuzależnionych, ponieważ nie są przyzwyczajone do przyjmowania życzliwości.

Zmiana perspektywy może być terapeutyczna. Pewna kobieta, która znalazła w dzieciństwie martwego ojca, nagminnie moczyła się po tym wydarzeniu. Usłyszała zalecenie, żeby codziennie porozmawiać chwilę ze swoim mózgiem, co zakończyło problem z brakiem kontroli nad pęcherzem.

Syn jednej z rozmówczyń był molestowany seksualnie przez ojca, nabawił się uzależnienia od pornografii. „Mama, ja się boję, że będę taki jak tata. Bo ja oglądałem taką pornografię, gdzie mi się wydaje, że były dzieci”. On się kładł na podłodze i wył. Kompletnie nie radził sobie z emocjami. Byłam przerażona. Odchodziłam od zmysłów.” Syna odesłano do poradni i stwierdzono OCD. Terapia pomogła mu się wyciszyć, ale podczas dojrzewania miał ogromny problem z seksualnością.